Sama jestem ciekawa, co tu się pojawi.
W odróżnieniu od książek, turbo wybredna jestem w wyborze seriali. Łatwiej też je porzucam, jeśli nie poruszą żadnej struny lub dotkną tej jednej: obrzydliwości. Bo mam takie wrażenie, że teraz w serialach musi być dużo bardziej, mocniej, więcej wszystkiego. Już nie wystarczy komuś ściąć głowę, teraz się ją wyrywa i sika do środka – sorry, taka prawda. A że wolna wola i mam wybór – wybieram wtedy nieoglądanie.

Stranger Things 5 | Netflix
Było warto, mimo tych wszystkich dram, które zalały instagram (przynajmniej w mojej bańce). Trochę popłakałam, trochę się pośmiałam, trochę żal, że już koniec, ale i modlitwa o to, by już nikt nie wpadł na pomysł jakichś kontynuacji, bo zabawę przerywa się w najlepszym momencie. Zawsze.

Jedyna | Apple TV
Ledwie rok się zaczął, a ja już mam faworyta serialowego. Świetny pomysł, świetna realizacja. Daje do myślenia, bo czy byśmy chcieli żyć w świecie, w którym każdy jest miły, uczynny i żyje we wspólnocie i dla wspólnoty rezygnując z własnych pragnień, odrębności i… myśli. Jest nawet nie częścią całości, a całością. Jak obejrzycie, to zrozumiecie. Bardzo polecam!

Ted Lasso | Apple TV
Dokończyłam 2 i 3 sezon. Ten serial jest jak ciepły kocyk, który potrafi Cię nie tylko ogrzać i przytulić, ale i sypać żartami wszelkiej maści, niezwiązanymi z pierdami. Tak. Wspaniały. Będzie sezon 4., ale tego to się akurat boję, bo 3. miał zakończenie takie, że ja już nie potrzebuję nic więcej.